Księga morza... - Morten A. Strøksnes

czerwca 01, 2017


"Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku" - tak brzmi tytuł tej książki, a jest to reportaż o morzu, w którym nie brakuje odniesień do historii, literatury, sztuki, mitologii, a także życiowych mądrości rybaków. To książka napisana przez uznanego norweskiego dziennikarza, pisarza, fotografa i historyka. Przyjrzyjmy się jej bliżej...

Bohaterami tej książki są dwaj mężczyźni, przyjaciele, którzy pakują swój sprzęt, wsiadają do małego pontonu i wyruszają w misję, która ma trwać cały rok. Wybierają się do jednego z najpiękniejszych miejsc na świecie, w którym żyje wielki rekin polarny. Ma on 8 metrów długości, waży ponad tonę i dożywa pięciuset lat. Morten i Hugo postanawiają zapolować na tego rekina. Podczas tej wyprawy dwójka przyjaciół rozmawia o życiu, polowaniu, ucieczce od cywilizacji i o tajemnicach morza. 

W książce spotkamy się z rozmową przyjaciół o życiu, na wiele tematów, o życiu na ziemi, o morzu, a z drugiej strony otrzymujemy również interesujące fakty i odwołania do historii, literatury i informacje które sprawiają że dowiadujemy się naprawdę sporo interesujących rzeczy o morzu. Dla kogoś takiego jak ja, kogoś kto wybrał tę książkę z ciekawości i nigdy nie miałam nic wspólnego z morzem i informacjami zawartymi w książce, jest to ciekawy sposób aby dowiedzieć się czegoś nowego i interesującego. Dzięki tej lekturze mamy także okazję zapoznać się z Norwegią, jej klimatem, przyrodą, co jest dużym atutem dla fanów tych rejonów.

Wszystko to co napisałam wskazuje na to, że to bardzo interesująca książka, aczkolwiek ja czuję się trochę zawiedziona. Może wynikać to z tego, że nie jestem fanką morskich opowieści i chyba miałam trochę inne oczekiwania jeśli chodzi o ten tytuł. Książka jest bardzo nasycona wiedzą, przez co możemy odkryć dużo informacji nie tylko o rekinach, ale także o obyczajach, kulturze, czy po prostu o życiu. Jednak bywają momenty, że czujemy znużenie tą historią i nie dzieje się nic interesującego, czekamy na tą akcję i tytułowy połów rekina... który ostatecznie zajmuje naprawdę niewiele miejsca w tej książce i to chyba powoduje u mnie pewien zawód, bo liczyłam, że będzie to ciekawsze wydarzenie. Tak więc, jeśli tak jak ja nastawiacie się na książkę, która zapewni wam mnóstwo wrażeń i emocji możecie się rozczarować. To książka bardziej przypominająca zbiór osobistych rozmyślań, rozmów przyjaciół i dostarczająca nam wiedzy o morzu. Dowiedziałam się dzięki niej dużo ciekawych rzeczy, ale jednak nie zakochałam się w Księdze morza.

Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

You Might Also Like

0 komentarze