25 mar 2017

Dzień dobry, północy - Lily Brooks-Dalton


Dość szybko przychodzę do was z recenzją książki, którą miałam w planach odkąd o niej usłyszałam. Jest to oczywiście Dzień dobry, północy z przepiękną galaktyką na okładce, która mieni się w zależności od padania światła. Mieć taką książkę na półce - to już coś, a dodatkowo cieszę się, że mogłam poznać historię, którą w niej znalazłam. Jesteście ciekawi moich wrażeń? Zapraszam do dalszej części wpisu.

Augustine, to starzejący się badacz, naukowiec, który wyruszył na Arktykę obserować gwiazdy. Ze względu na swój wiek, postanawia, że to będzie jego ostatnia misja, kończąca jego karierę naukową jako badacz. Pewnego dnia dochodzi do ewakuacji stacji badawczej, w której się znajduje. Wszyscy zgadzają się i opuszczają ją, jednak Augustine odmawia. Zostaje tam pozostawiony własnym myślom. Sully, to astronautka badająca przestrzenie Kosmosu. Jej misja dobiega końca, jednak pojawia się pewna przeszkoda i obawa - nie mają łączności z bazą na Ziemi. Astronauci są więc skazani na samych siebie. 

Dzień dobry, północy to przede wszystkim książka o samotności. Główni bohaterowie są samotni, w zupełnie innych miejscach. Gdy zostajemy sami, z dala od domu, w naszej głowie powstaje wiele myśli, zadajemy sobie wiele pytań i musimy się zmierzyć z nimi wszystkimi samemu. Dodatkowo bohaterowie znaleźli się jeszcze w dość specyficznych warunkach, oraz okolicznościach. Często w takich chwilach przychodzą do nas także myśli o przeszłości, oraz lęki, przed tym, co nas czeka, jak dalej będzie wyglądało nasze życie. Właśnie to spotyka bohaterów. Augustine, znajdujący się na kole podbiegunowym, oraz Sully, na statku "Aether" powracającym z misji na Jowiszu. Na Ziemi za to panuje cisza, nie wiadomo dlaczego - nie docierają stamtąd żadne sygnały, nie ma kontaktu z innymi ludźmi, jak gdyby coś się wydarzyło, z pewnością ogromna katastrofa. Okoliczności w których się znaleźli powodują, że czują się samotni, że nadchodzi do nich lawina myśli oraz pytań.

Książka jest napisana prostym, ale jednocześnie barwnym językiem. Opisy kosmosu, z których możemy sobie go wyobrazić, jego wielkość, nieskończoność, oraz pustkę, a z drugiej strony biegun - zimny, odległy i nieprzyjazny. Autorka bardzo dobrze przybliżyła nam dwójkę bohaterów, którzy mimo że są w zupełnie innym miejscu, mimo że dzielą ich setki milionów kilometrów - to tak naprawdę, łączy ich wiele wspólnego.

Dzień dobry, północy, to książka należąca do tych specyficznych, w które trzeba się wczuć i przenieść do świata bohaterów, aby móc odkryć piękno i prawdziwość tej lektury. To powieść skłaniająca nas do refleksji, bardzo emocjonalna i dotycząca nas samych - naszych myśli, pytań jakie sobie zadajemy i przede wszystkim tego, czy udzielamy sobie na nie szczerych odpowiedzi. Jeśli zastanawialiście się, czy warto po nią sięgnąć, odpowiadam wam teraz, że zdecydowanie warto. Jeśli szukacie czegoś, co wywoła u was ogromne emocje, co was poruszy i swoim klimatem zabierze was do innego świata - ta książka jest idealna.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

http://www.czarnaowca.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz