P.S. Kocham Cię - książka i film.

lutego 14, 2017


Dziś o historii miłości, jednak zupełnie nietypowej. P.S Kocham Cię spodobała mi się głównie na listy, które się w niej spodobają i nie ukrywam - to właśnie ta kwestia skusiła mnie do zapoznania się z tą książką. Chwilę później odkryłam także film, a dzisiaj zapraszam was na moje wrażenia odnośnie ich.

Holly i Gerry, których poznajemy w książce "P.S. Kocham Cię" to para, która była razem praktycznie od zawsze, to takie bratnie dusze, które miały szczęście odnaleźć się i być ze sobą. Nikt z ich otoczenia, nie wyobrażał sobie ich osobno. Wiodą oni szczęśliwe życie, dopóki nie dzieje się coś, czego nikt się nie spodziewał. Gerry umiera, a Holly musi wieść samotne życie. W dniu trzydziestych urodzin kobiety, dzieje się jednak coś, czego się nie spodziewała - otrzymuje list od nieżyjącego męża. Okazuje się, że ten wiedział że umrze i zostawił jej kilka listów, które pozwolą Holly wejść w nowe życie. Każdy kończy się oczywiście podpisem "P.S. Kocham Cię".

Książka bardzo mnie wzruszyła, mimo iż nie jest to do końca szczęśliwa historia miłości. W końcu najlepiej, gdy nasza miłość jest blisko nas... jednak listy, które Holly dostawała po śmierci męża absolutnie trafiły do mojego serca. Cudowne wydawało mi się to, że Gerry wiedząc o tym, że jest poważnie chory, mimo wszystko starał się, aby pomóc ułożyć życie Holly, gdy już go przy niej nie będzie. To smutna opowieść, jednak dająca nadzieję, że jest jakieś życie po stracie bliskiej osoby, że ktoś kogo kochaliśmy chce dla nas jak najlepiej.

Film podobał mi się znacznie mniej niż książka... może dlatego, że bohaterowie znacznie różnili się od tych, których miałam okazję poznać na kartkach powieści Ceceli Ahern. Holly w filmie wydała mi się być bardzo zdesperowana, zgorzkniała. Gra aktorska również nie zrobiła na mnie dużego wrażenia, zagrali postacie z książki, jednak nie oczarowali mnie - nie czułam czegoś takiego, abym mogła pomyśleć: "Kurcze, właśnie tak wyobrażałam sobie Holly!". Może nie byłby on aż tak słaby, gdybym wcześniej nie przeczytała książki. Jednak jeśli mam być szczera, książka zachwyciła mnie dużo mocniej i bardziej trafiła do mojego serca. Jeśli więc zastanawiacie się nad "P.S. Kocham Cię", to radzę wam sięgnąć po książkę, a film raczej w ostateczności, chyba że nie macie zbyt dużych wymagań i chcecie po prostu coś obejrzeć, to może akurat przypadnie wam do gustu.

You Might Also Like

0 komentarze