16 sty 2017

Pierwszy tygodnik, w połowie stycznia.


Witajcie! Zachciało mi się podzielić z wami tym, co u mnie słychać, co ostatnio obejrzałam, jak rozpoczął się mój rok. Nie chcę obiecywać, ale chciałabym co tydzień przychodzić z takim wpisem, tygodnikiem. Zawierałby on to, co działo się w tym czasie, co fajnego zrobiłam, pokazałabym też listy, które w tym czasie wysłałam, lub dostałam. Będzie bardzo duża dowolność, bo przecież nie jestem w stanie przewidzieć, czy dany tydzień będzie bardziej książkowy, czy może wcale... Dajcie znać, co o tym myślicie. Ten tygodnik będzie dłuższy, bo mamy już połowę stycznia, a ja dopiero wpadłam na taki pomysł. Ale przecież lepiej późno niż wcale.

Styczeń rozpoczął się bardzo czytelniczo (w porównaniu do słabego pod tym względem grudnia), przeczytałam już "November 9", "Złudzenie", a teraz "Cmętarz Zwieżąt"... to naprawdę świetny wynik jak na mnie i mam nadzieję, że utrzymam takie tempo czytania. W tym roku chcę mieć na swoim koncie 52 przeczytane książki! Ciekawi mnie, czy wy wyznaczacie sobie jakąś liczbę, albo planujecie, jakie książki chcielibyście przeczytać.

Ostatnio obejrzałam też trochę filmów. Naprawdę jestem z siebie dumna, bo dużo udaje mi się ich zobaczyć. Dlatego odpuszczę sobie osobne wpisy na ich temat, chyba że zacznę je zbierać w grupy, na przykład "3 biografie, które warto obejrzeć"...

Fajnym i przyjemnym filmem okazał się być "Praktykant" z Anne Hathaway, można powiedzieć, że to moja ulubiona aktorka i bardzo lubię filmy, w których ona się pojawia, a w tym jest jej bardzo dużo! Tutaj zobaczymy także Roberta De Niro, w roli emeryta, który postanawia odbyć staż w redakcji strony internetowej o modzie. Film jest zabawny (w końcu to komedia) i idealny na chwilę odpoczynku od poważniejszych produkcji. Kolejny film, to taki, za który zabierałam się bardzo długo... bo właściwie odkąd miał premierę, więc 5 lat! Mowa o "Niemożliwe" - poruszająca historia rodziny, która przeżyła tsunami. Bardzo wzruszający, pokazujący że człowiek w obliczu żywiołu staje się bezradny. Niektóre sceny zapierają dech w piersiach, naprawdę warto.


Za oknem zrobiło się biało, co mnie cieszy. Jestem jedną z tych osób, która lubi każdą porę roku i w każdej potrafi znaleźć jakieś plusy. Straszne jest to, że niektórzy ludzie za to doszukują się w każdej z nich czegoś złego... i pogoda staje się czymś, co jest w stanie zepsuć im humor, co jest głównym tematem ich rozmów i narzekań. To trochę przykre.


W tym tygodniu napisałam tylko jeden list (brawo ja!), ale za to bardzo się do niego przyłożyłam i wizualnie wygląda tak, jak sobie to zaplanowałam. W tym roku chcę też przestać pędzić z pisaniem listów. Chcę trochę zwolnić, relaksować się przy tym, a nie produkować je niczym maszyna. Przykładam się jeśli chodzi o detale, a odpisując angażuję się w to jak tylko mogę.


Nie jestem osobą, która bardzo wiele sobie postanawia, a następnie nie udaje jej się nic z tego zrobić. Jednak lubię się dobrze zmotywować na nadchodzący rok i zawsze w głowie układam sobie plany, co takiego chciałabym osiągnąć. Mam nadzieję, że pod koniec roku będę mogła być z siebie zadowolona, że uda mi się je wszystkie doprowadzić do końca. Oby był to przełomowy rok, w którym wydarzy się dużo dobrego. I wam też życzę tego, aby wasze plany (o ile takie robicie) się udały i nie pozostały tylko planami. DZISIAJ - to pierwsza pusta strona z 365 stronicowej książki... Napisz ją dobrze. - ten  cytat zachęcił mnie, aby jednak zrobić coś dobrego dla siebie.

Takim sposobem dobrnęliśmy do końca pierwszego tygodnika, który w sumie był zbiorem moich przemyśleń z początku roku. Kolejne będą inne, to na pewno! Będą się pojawiać w niedzielę albo poniedziałek, a gdy na prawdę nie znajdzie się nic interesującego... to będzie dwutygodnik, czemu nie. Zachęcam do śledzenia mnie na Instagramie, aby być na bieżąco. :)

P.S. Mam problem z gadżetem "Obserwatorzy"... więc do momentu, aż nie zacznie być znowu widoczny stworzyłam przycisk na pasku bocznym, dzięki któremu można dołączyć do tego grona.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz