We come too far to give up who we are.

listopada 28, 2016



Ostatnio jest mnie tutaj mniej, bo nie miałam serca, aby pisać i robić cokolwiek na blogu. Jednak nie będę za to przepraszać. Musiałam zmienić trochę mój sposób patrzenia na to, bo z rzeczy którą lubiłam stało się to trochę moim obowiązkiem. Czułam presję, że muszę przeczytać więcej książek, aby o nich napisać, lub że muszę zrobić ładne zdjęcia, bo musi być tak, jak to sobie zaplanowałam. Był czas, gdy ślepo dążyłam do postawionych sobie celów i sprawiło to, że czułam się tym przytłoczona. Nie czułam radości z tego, co kiedyś tak bardzo lubiłam. Miałam ochotę to wszystko porzucić, ale prawda jest taka, że ja wcale nie chcę z tego rezygnować, bo wiem, że to lubię. Muszę po prostu zmienić do tego podejście, robić to tak, aby na nowo sprawiało mi radość, aby mnie cieszyło.

Czasami nasze przyjemności mogą stać się naszymi obowiązkami, przez co możemy te rzeczy lubić mniej... może tak być z blogiem, pisaniem listów, czytaniem książek. Kocham to robić, jednak gdy czuję, że jest tego zbyt dużo, że jestem tym zawalona, wcale nie mam ochoty, aby to kontynuować. Teraz mam w planie robić to co lubię, wtedy gdy mam na to ochotę i nie martwić się tym, nie czuć presji... że wypadałoby coś napisać, że przecież ktoś na to czeka, że planowałam przeczytać 6 książek, a cały czas jedna leży i czeka aż w końcu ją przeczytam.

✱ zakładka z lisem: kaart_handmade /  zakładka weź nie czytaj. ✱ piosenka: Daughter - Get lucky.

You Might Also Like

0 komentarze