4 lis 2016

O "Zdobywcach oddechu".


Ostatnio rzadko sięgałam po książki Polskich autorów, więc gdy tylko nadarzyła się okazja, aby to zmienić, zgodziłam się bez zastanowienia. Książka, którą dziś wam przedstawię, to debiutancka powieść Przemysława Piotra Kłosowicza, która przyciąga piękną okładką i opisem, który zachęca do szybkiego poznania lektury. Zapraszam was na dłuższą niż zwykle recenzję.

wydawnictwo: Novae Res 
rok wydania: 2016 
liczba stron: 198 
gatunek: obyczajowa

Już z opisu na okładce dowiadujemy się, że to historia trzech mieszkańców Krakowa, zapis fragmentów życia oraz refleksji. Łączy ich coś więcej niż wspólna podróż. Pierwszy z nich, to Wiktor, który chciał być pisarzem, aczkolwiek pracuje na wyższej uczelni, oraz opiekuje się dorosłym dzieckiem z zespołem Downa, zmaga się z depresją. Drugi bohater to Piotr, który wyprowadził się z wsi i zamieszkał w metropolii - ze względu na swoją odmienność. Trzeci bohater, to Zbigniew, który ma dwadzieścia pięć lat, który od zawsze czuje się gorszy. Ma poczucie upływającego czasu oraz mijających wraz z nimi widokami na miłość.

"Kompromitującym jest jedzenie życia łyżeczką, gdy inni biorą je garściami"
Każdy bohater należy do innej grupy społecznej, ma inne problemy, charakterystyczne dla osób w swoim wieku. Wiktor ma problem z przezwyciężeniem depresji, to ciężka walka, z którą zmaga się każdego dnia. Nie da się ukryć, że choroba syna miała wpływ na taki stan. Wiele rzeczy, które dla Wiktora są czymś naturalnym, dla jego syna są nieosiągalne. Wiktor zastanawia się także nad małżeństwem, analizuje punkt życiowy, w którym aktualnie się znajduje. Zbigniew doświadcza czegoś, co często zdarza się ludziom w jego wieku, czuje się gorszy. Presja otoczenia, chęć zdobycia czegoś, co posiada wiele osób sprawiają, że jeśli tego nie osiągniemy, czujemy się gorzej. Piotr, to człowiek który jest odmienny, ze względu na swoją orientację. Opowiada historię swojego związku, poszukiwań partnera, w sposób tak interesujący, że nie da się go nie polubić. Ma również szczerą przyjaciółkę Lenę, która wspiera go, oraz jest przy nim bez względu na wszystko. 

"Możesz niewiele. Ale jeśli pozbędziesz się zaledwie trzech liter z tego krótkiego zdania, wszystko się odmieni."

Już od pierwszych stron, czułam, że to zupełnie inna literatura, od tej po którą sięgałam dotychczas. Nie jest to kolejna obyczajówka, zwyczajna książka, z którą możemy się szybko zapoznać. Mimo niewielkiej ilości stron, książka jest bogata w treść. To bardzo mi się podobało. Autor stworzył ciekawe porterty psychologiczne bohaterów. Jednak z jakiegoś powodu książka nie spodobała mi się aż tak mocno, jak przewidywałam. Wydaje mi się, że język, którym jest napisana nie przypadł mi do gustu. Jest on bowiem bardzo specyficzny, ciekawy, inny niż w książkach, które czytałam do tej pory. Dla niektórych może być to duży atut, jednak ja musiałam często robić przerwy w czytaniu i miałam mieszane uczucia jeśli chodzi o tę formę. Jeśli chcecie książki łatwej i niezobowiązującej, to na pewno nie jest książka dla was. Były fragmenty, które bardzo mi się podobały, ale też te, które niezbyt przypadły mi do gustu. Tematyka i pomysł, bardzo mi się spodobał, problemem okazało się to, że nie potrafiłam wczuć się w ten specyficzny język i to mnie zniechęcało.

"Zdobywcy oddechu", to książka, która skłania do refleksji, z którą można się utożsamiać, ponieważ to książka o każdym z nas, każdy jest zdobywcą oddechu. Życie mamy jedno, a wszystko co nas spotyka już nigdy się nie powtórzy, dlatego warto żyć uważniej. Lekturę tej książki polecam każdemu, kto ma chęć sięgnąć po coś nietypowego, innego niż zwykle. Jednak zaznaczam, że nie każdemu się spodoba. Ile ludzi, tyle opinii. Ja czytałam zarówno te pozytywne, jak i negatywne. Ja stanęłam w skali oceniania na środku.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Novae Res
oraz autorowi, Panu P.P. Kłosowiczowi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz