Zimowe sny - Richard Paul Evans


Dzisiaj o książce lekkiej, idealnej na jeden wieczór, może dwa. Książka o relacjach rodzinnych, o zawiści, zazdrości, karierze i zaczynaniu od nowa. Przyjemna lektura autorstwa Richarda Paula Evansa, którego książki zawsze porównuję do powieści Sparksa. Zapraszam do zapoznania się z recenzją.

wydawnictwo: Znak Literanova
data wydania: 4 listopada 2013
liczba stron: 288

Joseph Jacobsen ma jedenastu braci i siostrę. Jest on prawie najmłodszy z synów, oraz jest oczkiem w głowie swojego ojca. Wzbudza to zazdrość braci. Na cześć Josepha zostaje wydane przyjęcie z okazji świetnego projektu kampanii reklamowej, który uratował rodzinną firmę. W rodzinie krąży pamiątka przekazywana z pokolenia na pokolenie. To właśnie Josephowi zostaje przekazana wojskowa kurtka, która jest tą pamiątką. Bracia są zdenerwowani, chcą zemścić się na Josephie, zmuszają go do opuszczenia miasta i odcięcia się od bliskich mu osób.

"Czasami zdarza się,że najważniejsze osoby pojawiają się w naszym życiu bez żadnej zapowiedzi, niepostrzeżenie niczym zmiana w obsadzie sztuki."

Na drodze głównego bohatera pojawia się wiele przeszkód. Zaczyna on nową pracę, oraz nowe życie, jednak jego talent nie jest bezwartościowy, ponieważ dostaje on szansę na awans. Joseph musiała porzucić życie, które wiódł wcześniej, pracę w rodzinnym interesie, bycie ulubieńcem i dumą. Starsze, przybrane rodzeństwo pałający zazdrością do młodszego brata postawili mu ultimatum, jednak mimo to Joseph nie załamał się. 

"Nieraz się zastanawiałem, jak to się dzieje, że nasze największe triumfy mają swój początek w chwilach naszej największej niedoli. Może tak musi być, ponieważ z natury jesteśmy niechętni zmianom w życiu i ruszamy się z miejsca dopiero w tedy, kiedy zrobi się ono zbyt gorące, byśmy dali radę dłużej w nim pozostać."

"Zimowe sny" nie nazwałabym arcydziełem, ani książką bardzo dobrą. To historia dosyć przeciętna, przewidywalna oraz lekka, bez wielu akcji i skomplikowanej fabuły. W książce znajdziemy krótkie rozdziały, a na ich początku zawsze znajduje się jakaś myśl z dziennika głównego bohatera - podobał mi się ten zabieg. Pojawiają się też polskie akcenty, bohaterowie próbują pierogów i żurku. Stało się tak, ponieważ autor pisał tę książkę podczas podróży po Polsce - to ciekawostka na dziś. Książki Evansa śmiało porównałabym do tych pisanych przez Sparksa. Są one zwykle lekkie, przyjemne, o relacjach między ludźmi i uczuciach, jednak są też bardzo przewidywalne, więc taką literaturę trzeba po prostu lubić. Mam uwagę, jeśli chodzi o okładkę... wskazuje ona na to, że będzie to powieść o miłości, o spotkaniu dwojga ludzi, z opisami ich przeżyć. Natomiast gdy wczytamy się w książkę mamy historię mężczyzny, jego kariery, relacji z rodziną, a dopiero na dalszym planie pojawia się ten wątek miłosny. 

Komentarze

Obserwatorzy